Henryk Ptasznik wygrał bitwę, w której nie mógł wystąpić
Sprawdziliśmy 155 lekcji historii na ZPE.gov.pl. Wniosek nie brzmi „ZPE się myli”, tylko coś dużo trudniejszego do obejścia.
Zespół Korepy.ai · 20 sierpnia 2026
Zaczęło się od dwóch lekcji, które czytałem przy okazji zwykłej kalibracji naszej własnej bazy wiedzy. Pierwsza, „Prehistoria”, podawała daty z paleoantropologii, które przestały obowiązywać kilka lat temu. Druga, „Historia Żydów”, traktowała Biblię i Torę jako źródło wiedzy o przeszłości bez skonfrontowania ich z żadnym innym typem materiału źródłowego. Chcemy konfrontować własne materiały z treścią, którą oficjalnie akceptuje MEN, więc dwóch przykładów nie mogliśmy zostawić bez odpowiedzi na pytanie, czy takich pomyłek jest więcej. Sprawdziliśmy, ile takich usterek kryje się w oficjalnym e-podręczniku Ministerstwa Edukacji Narodowej, z którego korzystają dziś licealiści w całej Polsce.
Historia starzeje się inaczej niż wzór na deltę
Zanim przejdę do liczb, jedno zastrzeżenie, bo bez niego cały tekst brzmi jak czepianie się szczegółów. Historia jako przedmiot maturalny jest w tej sprawie szczególnym przypadkiem. Wzór na pole trójkąta nie traci aktualności po znalezisku archeologicznym. Interpretacja wiersza Mickiewicza nie zostaje obalona przez badanie DNA. Tymczasem paleoantropologia, genetyka populacyjna czy historiografia średniowiecza są dziedzinami żywymi, w których ustalenia z podręcznika sprzed dekady potrafią się zdezaktualizować w ciągu kilku lat. Wiek gatunku Homo sapiens przesunięto w 2017 roku, po znalezisku w Jebel Irhoud, z około 200 do 300-350 tysięcy lat. Autorstwo pierwszych narzędzi kamiennych przesunięto w 2015 roku, po odkryciach w Lomekwi, z Homo habilis na znacznie wcześniejszy gatunek. Datę wymarcia neandertalczyka przesunięto w 2014 roku, po pracy Highama i zespołu, z około 24 na około 40 tysięcy lat temu. Najświeższa z tych trzech rewizji ma dziś dziewięć lat, a materiał ZPE wciąż jej nie uwzględnia. Materiał, który był poprawny w chwili publikacji, może dziś mijać się z aktualnym stanem wiedzy nie przez niedbalstwo autora, tylko przez sam upływ czasu.
Ktoś powie, że o dokładną datę pojawienia się Homo sapiens nikt na maturze nie zapyta. Warto zestawić to z inną liczbą. Datę uderzenia asteroidy, która zabiła dinozaury, nauka ustaliła z dokładnością do jedenastu tysięcy lat, mimo że samo wydarzenie miało miejsce 66 milionów lat temu (Renne i zespół, 2013, Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley). ZPE tymczasem myli się o sto tysięcy lat w dacie wydarzenia milion razy młodszego i nieporównanie lepiej przebadanego, bo dotyczącego początków własnego gatunku. Skala precyzji, jaką współczesna nauka potrafi dziś osiągnąć, jest właśnie argumentem za tym, żeby maturzysta nie uczył się dat sprzed dekady jako aktualnych, niezależnie od tego, czy pada w nich pytanie wprost.
Metoda, w skrócie
Nie poprzestaliśmy na dwóch przykładach. Przebadaliśmy cztery pełne serie epokowe ZPE historia dla szkół ponadpodstawowych, czyli Starożytność (14 lekcji), Średniowiecze (36), Nowożytność (50) i Długi Wiek XIX (55). Razem 155 lekcji, sprawdzone pod dwoma kątami. Pierwszy to aktualność faktograficzna, czyli czy konkretne, sprawdzalne twierdzenie zgadza się z obecnym stanem wiedzy. Drugi to obecność dyskursu źródłowego, czyli czy lekcja uczy pracy ze źródłem, czy tylko podaje gotowe wnioski w formie wykładu. Dla trzydziestu najistotniejszych kandydatów z pierwszej kategorii przeprowadziliśmy dodatkową, niezależną weryfikację metodą przeglądu literatury, nie ograniczając się do porównania treści między sobą.
Osiem błędów, które nie są sporem naukowym
Z trzydziestu sprawdzonych twierdzeń wysokiej istotności osiem okazało się potwierdzonymi błędami lub danymi nieaktualnymi wobec dzisiejszego konsensusu. Trzy przykłady dobrze pokazują skalę problemu.
ZPE podaje liczbę mieszkańców Tenochtitlan na około 360 tysięcy. Obecny konsensus naukowy mówi o około 200 tysiącach, czyli różnica sięga niemal dwukrotności. Materiał o handlu transatlantyckim mówi o „kilku milionach” niewolników przewiezionych przez Atlantyk, podczas gdy udokumentowana liczba w bazie Trans-Atlantic Slave Trade Database to 12,5 miliona. Warto rozróżnić wagę tych dwóch pomyłek. Dokładna liczba mieszkańców Tenochtitlan raczej nie pojawi się wprost jako pytanie maturalne, ale liczba niewolników przewiezionych przez Atlantyk już tak, to dokładnie ten rodzaj danych, o który pyta arkusz CKE, więc pomyłka o rząd wielkości realnie kosztuje punkt na egzaminie. Trzeci przykład jest wart osobnego akapitu, bo to nie jest kwestia rewizji naukowej, tylko zwykła pomyłka rzeczowa. Materiał przypisuje zwycięstwo w bitwie na Lechowym Polu w 955 roku Henrykowi I Ptasznikowi. Henryk I Ptasznik zmarł w 936 roku, dziewiętnaście lat przed tą bitwą. Faktycznym zwycięzcą był Otton I. Równie dobrze można by napisać, że traktat wersalski podpisał Bismarck.
Obok tych ośmiu twardych błędów raport zidentyfikował siedem przypadków innego rodzaju, gdzie ZPE nie myli się wprost, tylko przedstawia jedną z kilku ważnych hipotez naukowych jako pewnik, bez sygnalizowania sporu. Powstaje w ten sposób osobna kategoria problemu, z osobną skalą winy. Ważne jest, żeby tych dwóch rzeczy nie mieszać, i żeby żadnej z nich nie przypisywać konkretnej osobie z zespołu autorskiego. Problemem nie są ludzie, którzy te lekcje napisali w ramach konkretnego projektu w konkretnym roku. Problemem jest to, co dzieje się z ich pracą później, czyli nic.
Zwrot w danych. Wygrywa średniowiecze
Drugi trop badania miał sprawdzić, czy lekcje uczą pracy ze źródłami, czy tylko podają wiedzę gotową. Wynik po seriach jest następujący. W Średniowieczu słabo wypada tylko 8,3% lekcji. W Długim Wieku XIX, 18,2%. W Nowożytności już 54,0%. W Starożytności aż 78,6%, prawie cztery lekcje na pięć.
Przed policzeniem tych liczb postawiliśmy sobie roboczą hipotezę, dość intuicyjną. Im starsza epoka, tym mniej zachowanych źródeł, tym trudniej zbudować lekcję wokół krytyki źródła, więc starsze epoki powinny wypadać gorzej. Starożytność tę hipotezę potwierdza, ma najuboższy korpus i najgorszy wynik. Ale Średniowiecze ma korpus źródeł pisanych równie ubogi, o wiele uboższy niż Nowożytność czy wiek XIX, a mimo to osiąga najlepszy wynik ze wszystkich czterech serii, lepszy nawet od bogatego w źródła Długiego Wieku XIX. Hipoteza o epoce upada. Bogactwo materiału źródłowego nie tłumaczy różnic. Tłumaczy je zespół i konwencja redakcyjna konkretnej serii. Ten sam wzorzec widać wewnątrz samej Nowożytności, gdzie lekcje z materiałem ikonograficznym z epoki (ryciny, obrazy) osiągają wysokie wyniki, a lekcje bez takiego materiału spadają niemal do zera, niezależnie od tematu.
Dlaczego to nie jest tylko kwestia estetyki lekcji
Powiązanie z wymaganiami maturalnymi jest tu konkretne, nie ogólnikowe. Dla lekcji o słabym wyniku dyskursu źródłowego sprawdziliśmy bezpośrednio w dokumentach CKE, czy wymagania podstawy programowej są realizowane. Wzorzec jest spójny. Wymaganie treściowe, czyli konkretny fakt czy zjawisko z listy, jest zrealizowane. Wymaganie ogólne, czyli analiza i krytyka źródeł, nie jest ćwiczone wcale. Krytyka źródeł to nazwana wprost kompetencja ogólna w wymaganiach maturalnych, nie dodatek. Uczeń, który uczył się z takiej lekcji, zna przynajmniej fakty, chyba że akurat trafił na jeden z opisanych wyżej błędów, bo wtedy nie zna nawet tego. Weźmy liczbę niewolników przewiezionych przez Atlantyk. Maturzysta, który zapamiętał „kilka milionów” z ZPE i wpisze tę liczbę na egzaminie, straci punkt za rząd wielkości. Oceniający nie uzna dwóch tak rozbieżnych wartości za równie poprawne. Uczeń straci punkt i nigdy się nie dowie, że winny jest materiał, z którego się uczył, nie on sam.
Zamiast poprawić, robimy nowe
Ta nierówność ma wytłumaczenie instytucjonalne, które zasługuje na osobny tekst, ale jeden fragment warto zapowiedzieć już teraz. Materiały ZPE dla liceów powstały w modelu konkursowo-grantowym, finansowanym z funduszy unijnych. Kontrola jakości działa na etapie tworzenia, przez panel recenzji eksperckiej przed publikacją. Po publikacji nie ma żadnego zbudżetowanego mechanizmu cyklicznej rewizji. Aktualny strumień finansowania, konkurs w programie FERS na lata 2021-2027, ma budżet 59,75 miliona złotych i celuje w 197 nowych materiałów w dziesięciu obszarach technologicznych. W tej strukturze nie ma linii budżetowej na sprawdzenie, czy to, co powstało w poprzedniej perspektywie, wciąż się zgadza z aktualną wiedzą.
Jeden z tych dziesięciu obszarów, mapy interaktywne, wygrała Akademia Finansów i Biznesu Vistula z projektem „Vistula EduArt”, budżet 4,83 miliona złotych, termin realizacji do 2028 roku. My kończymy pracę nad pierwszymi dwiema mapami narracyjnymi. Kolejne pięć opublikujemy za darmo już we wrześniu tego roku, bez złotówki z budżetu publicznego, przygotowane przez czteroosobowy zespół z historykami w procesie recenzji każdej treści, a do marca ponad 50, pełen kurs historii w szkole ponadpodstawowej. Tak właśnie wygląda ten mechanizm w praktyce. Pieniądze płyną w stronę tworzenia nowego, nigdy w stronę poprawiania tego, co już nosi etykietę „zrobione”.
Czego celowo nie sprawdzaliśmy
Seria XX wiek, 58 lekcji, była kompletna i gotowa do tej samej analizy, ale świadomie ją pominęliśmy w tej rundzie. Powód jest prosty do wytłumaczenia. Tematyka tej serii, wojny światowe, Holokaust, PRL, relacje polsko-sowieckie i polsko-niemieckie, niesie wysokie ryzyko pomylenia uzasadnionej rewizji naukowej ze sporem politycznym albo pamięciowym. Taka analiza wymaga innej metody i prawdopodobnie bezpośredniego udziału historyków z naszego zespołu, zanim ktokolwiek opublikuje jakikolwiek wniosek. Wolę powiedzieć wprost, czego nie zrobiliśmy, niż udawać kompletność, której nie ma.
Co z tego wynika
Kuszące byłoby podsumowanie w stylu „ZPE jest złe”. Byłoby też niesprawiedliwe. Średniowiecze i Długi Wiek XIX są przygotowane solidnie, z realną pracą nad źródłami i, w większości sprawdzonych przypadków, z aktualnymi danymi. Prawdziwy problem jest węższy i, dla rodzica czy ucznia, dużo trudniejszy do obejścia niż „unikaj jednej słabej epoki”. Nie da się z góry przewidzieć, która konkretna lekcja będzie rzetelna, bo różnice nie idą wzdłuż epoki, tylko wzdłuż zespołu, który ją napisał, i standardu, jakiego akurat pilnował.
Uczeń przygotowujący się dziś do matury z historii ma do wyboru płatne korepetycje, AI, które potrafi zmyślać z pełnym przekonaniem w głosie, i darmowy e-podręcznik, którego część treści nie była dotykana od zamknięcia poprzedniej perspektywy unijnej. Korepy.ai buduje czwartą opcję. Darmowe mapy narracyjne od września, przygotowane przez nauczycieli historii, z jawnym zastrzeżeniem tam, gdzie AI może się mylić, oraz gotowa już baza blisko 2700 pytań maturalnych, którą pokażemy w tym samym miesiącu. Nie obiecujemy nieomylności. Obiecujemy, że ktoś sprawdza, i że sprawdza regularnie, nie tylko raz, przy okazji jednego konkursu grantowego.



Korepy.ai startuje jesienią 2026. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda nauka historii z AI, które sprawdził historyk, zostaw e-mail. Damy znać, kiedy wystartujemy.